Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

KnypCzarnaSzczery
TERMINARZ
09 / 2010
30
31
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
01
02
03

- wszystkie dostępne
- część zarezerwowanych
- wszystkie zarezerwowane


Księga gości

dodaj wpis
przyszly offroader
29-03-2010

Witam,
Bylismy z kolega na jezdzie indywidualnej u Rafala i Artura, poniewaz nosimy sie z zakupem wlasnego auta. Poczatkowo szkoda nam bylo, ze nie bedzie to rajd na orientacje bo chcielismy pojezdzic wszystkimi samochodami. Jednak Panowie przygotowali nam zupelnie inny przejazd i dzieki temu dowiedzielismy sie wiecej o kwestiach technicznych i jezdzilismy wylacznie na probach zgodnych z omawianym aktualnie tematem. Poprostu przygotowali calosc pod nas. Bylismy tylko we dwoch i musielismy wybrac dwa samochody jadnak zaproponowali nam zupelnie inne auta co dalo nam bardzo wiele. Generalnie myslelismy, ze poszalejemy sobie terenowkami, a tu sie okazalo, ze dostalismy dokladnie przemyslany - choc nie sztywny -  program spotkania. Tyle, ze dopiero teraz jak sie okazuje mamy w ogole pojecie o samochodach terenowych... wczesniej tylko nam sie wydawalo, ze je mamy :) Zakup sie pewnie oddali bo sporo mamy do przemyslenia, ale jak juz cos sie pojawi to bedzie swiadomy wybor. Dzieki Panowie. Polecamy wszystkim.


Marek i Adam

glegol
17-03-2010

Z dużym opóźnieniem ale muszę dodać swoją i syna opinie… A było to tak: Zimno, dużo śniegu, nieprzejezdne drogi. Siedzieliśmy w domu i zastanawialiśmy się co tu wymyśleć aby ciekawie spędzić czas. I oto padł pomysł/propozycja „odkrywajmy nowe rejony motoryzacji” Pomysł i realizacja - jak dla mnie i mojego 5,5 letniego syna – przeszła najśmielsze oczekiwana. Ten jednodniowy rajd to fajna zabawa połączona z wycieczką krajoznawcza, przygodą, oraz możliwością zmierzenia auta i swoich umiejętności ze śniegiem na drodze a właściwe w jeździe na orientację, w terenie. Nie ma co opisywać poszczególnych etapów bo każdy może sam spróbować. To na co zwracam szczególną uwagę to bezpieczna ale i emocjonująca wyprawa. Trasa, poszczególne jej etapy/ciekawostki oraz materiały przygotowane na 102. A to najważniejsze elementy tej wyprawy w oczach Adasia: „Było fajnie, najlepiej jak się zakopaliśmy w śniegu… i proszę jeszcze żeby był wyścig na motorach…. Fajnie było rozmawiać przez CB radio, mówić do „gruszkę” hi hi hi Podobało mi się w muzeum motoryzacji – najbardziej wyścigówka, i papa mobile; Smakowały mi wafelki, które zrobiła żona pana Artura: wafelek, masa karmelowa, wafelek i masa karmelowa. Samochody, którymi jechaliśmy miały imiona: Gitara, Zieloniuch, Czarniuch. W Zieloniuchu, interesujące były przełączniki między fotelami do zapalania reflektorów na dachu. Chciałbym pojechać raz jeszcze do muzeum motoryzacji i przejechać się wyścigówką”. Gorąca polecamy i dziękujemy za super przygodę Tata Tomek i Adaś

arrtur
10-03-2010

Witam, W związku z licznymi prośbami o próbe ograniczenia kosztów przygotowalismy tańszą wersję wyjazdu (wersja 1 w opisie). Motoryzacyjnie nie zmienia się nic, trasa jest tak samo długa. Zrezygnowaliśmy w tej opcji ze zwiedzania palacu w Radziejowicach, ogladania malarstwa J.Chelmonskiego oraz kolacji. Mamy więc wersję bardziej motoryzacyjno-naukowa niż kulturalną :) Choć kultury w czasie jazdy zabraknąć nam nie może. Zmiana wynika także z faktu, iż wycieczki trwały 11h, a uczestnicy nie mieli siły na zwiedzanie pałacu... Dlatego teraz jest wybór.
Bardzo proszę przy wstępnych zgłoszeniach zaznaczyć, ktora wersją programu jesteście zainteresowani.
Jednicześnie informujemy, że możliwe są także wyjazdy w niedziele.


Zapraszamy

bartek
08-03-2010

Fantastyczna zabawa! Cały dzień w aucie, z kilkoma niedługimi przerwami na rozprostowanie kości i krótkie oderwanie się od leśnej rzeczywistości (spacer wśród zabytkowych czołgów, ZISów i Willys'ów w muzeum motoryzacji w Otrębusach, oraz kontrastująca z resztą dnia kolacja w muzealnych wnętrzach pałacu w Radziejowicach). No i te zamiany pojazdów - rewelacja! - to nam się bardzo podobało - okazało się, że sprawdz-terenowy.pl rzeczywiście oznacza "sprawdź terenowy"! :) (najbardziej zaprzyjaźniliśmy się ze Szczerym!). Można było też dość swobodnie gnać po leśnych błotach, ośnieżonych polnych drogach, no i po dzikim torze off-road'owym! A wszystko ubogacone opowiadaniami, wyjaśnieniami, instrukcjami Artura - pasjonata i głównego organizatora rajdu. Poza tym trzeba tu wspomnieć o świetnie zaplanowanej trasie i fajnie dobranej ekipie (zastrzegam, że wcześniej nikogo nie znaliśmy!)
Dziękujemy i już zapowiadamy, że chętnie kiedyś wrócimy!
"


Agnieszka i Bartek

Malinka
01-03-2010

Achas, prawdziwy poemat, fakt! ale nic dodac nic ująć :)) Ja byłam drugi raz - moje spostrzezenia nastepujace: - nie wiem czy to inna pogoda czy inna ekipa ale zupelnie inne doznania. Dwa tygodnie temu głownie przebijalismy sie przez sypki snieg po kolana a miejscami po pas i co sekunde sie wykopywalismy (faaaajnie!), teraz jakos szybciej szło, śnieg tez była ale juz inne konsystencji i zakopalismy sie tylko dwa razy :) trasa czesciowo ta sama, ale dla mnie jak nowa, oczywiscie - jak pisał Adamski - pogubilismy sie juz na poczatku ;))) (i to w lesie koło naszego domku), gdyby nie cb to nie wiem co by bylo :)) czesc trasy dla mnie zupelnie nowa, czesci nie udalo sie przejechac (przejazd przez brod okazłą sie zbyt hardcorowy - nie ryzykowalismy ;)). Zapamietam na zawsze: 1. Pani w muzeum - bossska ;)) (czy ktos zrozumiał o co chodzi z kosmosem wbudowanym w konsole? ;))) 2. Mostek (wszscy wiemy o co chodzi) 3. Maja i Mostek (szacun Maja) 4. Agnieszka i podjazdy na tzw torze (i ona podobno nie jezdzila nigdy terenowym autem??????) Ten podjazd mi zmrozil krew w zylach, a bylam poza autem! a w ogole ekpia byla super, mam nadziej,e ze jeszcze kiedys sie spotkamy (no z niektorymi to juz nawet dzis sie widzialam, a nawet w tej chwile widze ;)))

edycja
01-03-2010

podpisuję się pod wpisami niżej! samiućką prawdę napisali! więc ja krótko: całkowity reset:)! Końska dawka pozytywnych emocji, adrenaliny, śniegu, błota i świetnego towarzystwa :-) ! (aha, następnym razem bez gadania zabieram kalosze i tabletki od bólu głowy;) )

Ani
01-03-2010

Heja No ja to byłam 13-go :) Jako osoba nie kierujaca i totalny laik w takich sprawach- bagaż - jak KTOŚ powiedział... Ale zabawa była przednia, fajnie bujało i fajne chłopaki. Krajobrazy za oknem wspaniałe i zupełnie coś nowego w moim nudnym życiu. Cała trasa zaplanowana i atrakcje do tego! - Artur jestem pełna podziwu za pracę jaką w to wkładasz, widać w tym pasję. Polecam każdemu z wielu powodów, nie znajduje ani jednego powodu na NIE!

arrtur
28-02-2010

loszszty, prawdziwy poemat, dzieki.


Natepnym razem Adamski wez zone to sie nie bedzie dasac (a samochodow u nas dostetek to Ty tez nie, za ja wziales :))

adamski
28-02-2010

komp mi sie zawiesil ;-)

Adamski
28-02-2010

To teraz trochę dokładniejszy opis. Zebraliśmy się przy Tesco o 9 rano. Zakupy trochę się przeciągnęły i …. w drogę. Pierwsze zerowanie licznika na asfalcie i po kilku sekundach zjechaliśmy w „teren”. Myślałem, że będzie to nudna przejażdżka po drogach szutrowych. Pierwsze zadanie – podjazd pod górkę. Miły początek, żeby się nie zanudzić na tych szutrówkach. No i się zaczęło Zaraz po górce trzeba było pokonać mostek. Może nie było by w tym nic dziwnego, ale na oko mostek był za wąski na samochody. Zaraz po przejechaniu mostku, mostka – tego czegoś wąskiego nad wodą pogubiliśmy się. No cóż jak to w lesie. Po kilku minutach błądzenia zobaczyliśmy jeden z samochodów. Zaskoczyło mnie, że pojawił się z zupełnie nieoczekiwanej strony ;-). Oczywiście już zapomniałem, że miała to być nudna przejażdżka po drogach utwardzonych. Do tej pory nie wiem jak wpadłem do tego rowu. To był moment. Po kilku godzinach i wyciąganiu mnie z rowu na kinetyku dotarliśmy do muzeum motoryzacji. W muzeum motoryzacji z dużym zaciekawieniem obejrzałem naszego przewodnika (zjawiskową kobietę) oraz auta. Kobieta była bardziej interesująca ;-). Po muzeum pojechaliśmy dalej. Z każdym przejechanym kilometrem była fajniejsza zabawa. Było też trochę nauki. Dowiedziałem się, między innymi, czemu samochody terenowe nie powinny jeździć z napędem 4x4 po drogach twardych i jaki aparat fotograficzny powinienem sobie kupić. Wycieczka była wspaniała. Nie chciało się wracać do rzeczywistości. Może to był i lekki off road, ale dla mnie był po prostu normalny i na pewno nie nudny. Już myślę, kiedy znów się się z chłopakami wybiorę na jakąś przejażdżkę. Będzie to zaraz po tym jak moja żona przestanie się dąsać ;-). Po całym dniu walki na podwarszawskich bezdrożach dotarliśmy na kolację. Nie jakiś tam McDonald czy KFC, ale w kolacja w restauracji w Radziejowicach przy dźwiękach walca. Zmęczeni warkotem silników, wytrzęsieni jak w shakerze kolacja w takiej ciszy i spokoju była naprawdę czymś miłym i jednocześnie surrealistycznym. Kilka rad dla tych, co zdecydują się na wyprawę 1 – zabierzcie koniecznie kalosze 2 – zabierzcie koniecznie coś do picia i jakieś kanapki w ilości takiej, żeby na pewno nie zabrakło. Będziecie cały dzień na powietrzu, a cywilizacja będzie raczej rzadkością. Pozdrawiam

RedbullBigmilkWiększy
TERMINARZ
09 / 2010
30
31
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
01
02
03

- wszystkie dostępne
- część zarezerwowanych
- wszystkie zarezerwowane


2009© Departament Promocji         projekt / oprogramowanie / realizacja: x4 studio
4x4 - Odkrywajmy nowe rejony motoryzacji samochody terenowe - Odkrywajmy nowe rejony motoryzacji off road - Odkrywajmy nowe rejony motoryzacji Wypożyczalnia samochodów terenowych
zamknij
zamknij
zamknij
TERMINARZ
zamknij
TERMINARZ